wtorek, 10 czerwca 2014

Barwienie zdjęć




















To już raczej ostatni post związany z obróbką fotografii czarno białych. Prezentowane tutaj czarno białe zdjęcia pochodzą z jednej uroczej wycieczki na trasie Suchumi - Złote Piaski - Warna, jaką prawie służbowo odbyłem w 1984 r. Na terenie byłego ZSRR wylądowaliśmy LOT-em (pierw Moskwa, potem port Adler k. Soczi, i dalej wodolotem do Suchumi).











Poniżej, na zdjęciu ""833 a2" typowy gruziński ogródek przydomowy.
Ten, stanowił zaplecze gruzińskiej restauracji. Piękny stary ogród celowo zapuszczony i pokryty bluszczem, oraz dzikim winem i różami. Bluszcz rósł nawet na starych kamiennych stolikach restauracyjnych.



Złote Piaski to jeden z najbardziej uczęszczanych dawniej kurortów bułgarskich, zdjęcia "826 a5", i "829 a1" zostały wykonane przed ogromnym, wielkości małego miasteczka, kompleksem wypoczynkowym "Kasino". Z restauracji schodziło się wprost do morza, po kamiennych schodach. Był to spacer długą, prawie 300 metrową aleją, wśród morza kwiatów, które tylko w Bułgarii potrafią być tak duże i kolorowe.


 


Zdjęcie "830 b1"
wykonałem w nietypowych warunkach, pod światło, przed zachodem słońca, na skraju uroczego parku w Warnie, i od razu uznałem, że jest ono ... nieudane. Brak szczegółów w cieniach, i przejaskrawione światła spowodował, że na prawie 30 lat spoczęło ono na dnie szuflady.  
.

środa, 28 maja 2014

Jeszcze raz o storczykach

O storczykach już pisałem na stronie:
http://foto-anzai.blogspot.com/2013/11/kwiaty.html
To piękne kwiaty

Tym razem mam jednak większy problem. Otóż z moimi storczykami dzieje się coś dziwnego, bo chyba korzenie kopulują na liściach. Jeden z najstarszych storczyków korzeniami przebija po kolei wszystkie liście, zaczynając od dołu. Wygląda to nawet dość seksownie, np. jak na zdjęciu "819 b1"

ale nie wiem czym to się skończy. Na blogu poznałem uroczą panią doktor od kwiatów, ale po reinstalacji systemu skasował mi się jej adres. Wprawdzie deflorowany storczyk nic sobie z tego nie robi i na jednej gałązce zamierza spłodzić potrójnie rozgałęzioną rodzinkę, zdjęcie "820 a1"



ale obawy pozostają. Gdyby więc ktoś z Czytelników wiedział co to oznacza i jak ewentualnie pomóc roślince, to proszę o kontakt.


Na dodatkowym zdjęciu "821 a4" widać jak korzenie przebijają się przez liść i wchodzą w glebę.


.

poniedziałek, 19 maja 2014

Akty i foto-złudzenia

Wszystkie zdjęcia publikowane w tym poście są efektem niezwykle pracochłonnych zabiegów modelki, fotografa, grafika komputerowego, i oświetleniowca. Zdjęcia powstawały z myślą o wykorzystaniu ich na banerach reklamowych, jednak z uwagi na niski poziom techniczno - artystyczny, skończyły swoje życie w gazetkach reklamowych naszych wschodnich sąsiadów.



W powyższym zdjęciu modelka miała reklamować pełny asortyment kosmetyków i oprzyrządowania używanego do pedicure. Skupiono się więc na oświetleniu i wyciągnięciu na plan pierwszy kształtnych stóp modelki, ale przegięcie nastąpiło w innym punkcie.


Projekt został odrzucony, gdyż niezwykle atrakcyjna modelka  - zdaniem jury - odwracała uwagę od głównego tematu jakim były ... stopy. No, każdy widzi co chce widzieć. Zdjęcie zakupiła firma reklamująca usługi turystyczne. Na życzenie nowego klienta graficznie usunięto tło, i zastąpiono je nowym, ale wtedy okazało się, że oświetlenie modelki kolorystycznie nie pasuje do napisów jakie firma zamierzała umieścić w prawym górnym rogu. Przy dużym powiększeniu można zauważyć, że na krawędziach ciała modelki wytwarza się fioletowa poświata poprzedniego tła. Na szczęście nabywca tego już nie dostrzegł, i zadowolony wypłacił należne gratyfikacje.  

















Z kolejnym zdjęciem były jeszcze większe kłopoty. Zamawiający zażyczył sobie zdjęcie, na okładkę płyt DVD. Postawione wymagania były jednak bardzo wysokie, bo aktorka grająca rolę w filmie porno, w naturze wyglądała znacznie skromniej, a zastępująca ją gimnastyczka miała zbyt żylaste łydki i niekształtne stopy. Za zgodą klienta zrobiliśmy więc zdjęcie typu "trzy w jednym". Każda z trzech Pań zrobiła/ pokazała co swoje, a my graficznie zespoiliśmy trzy Panie w jedną, całkiem, całkiem zgrabną i ładną.



















Ostatnie zdjęcie powstało dość przypadkowo na przełomie lat 1998/1999. Zlecenie dotyczyło wykonania katalogu z pokazu mody damskiej. Zamawiający nie zamierzał jednak reklamować strojów. Jego zamiarem było zareklamowanie prezenterek damskiej odzieży. Zdjęcia (a także wykonane filmy) miały ukazać modelki o niezwykle długich nogach. No więc wiadomo "Perspektywa żabia" a na dokładkę ujęcie z punktu odległego od osi głównej. Modelki nie były opalone, więc dorzuciliśmy "sztuczną opaleniznę".


Kilkanaście lat temu nie było jednak programów umożliwiających automatyczne przetwarzanie koloru skóry łącznie z fakturowaniem (symulowanie skórki pomarańczowej, albo owłosienia), więc większość prac graficznych wykonaliśmy żmudnym "pazurkowaniem". Efekt okazał się wspaniały, jednak konfrontacja prezenterek z twardą rzeczywistością odkryła nasze manipulacje perspektywą i grafiką. Modelki "nie załapały się" na kontrakt, a zdjęcie poszło do kosza. Takie były początki złego, ale o tym nieco później.












PS. Z uwagi na docelowe przeznaczenie (banery) zdjęcia zostały wykonane w wysokiej - jak na ówczesne czasy - rozdzielczości, t.j. pow. 52 mln. px, a więc nie wszystkie opisywane fragmenty obrazu (np. owłosienie) będą widoczne. Pojawiające się zniekształcenia są, oczywiście, wynikiem zmniejszania rozdzielczości.
.

piątek, 16 maja 2014

Akt. Odbicia, refleksy p.s. ...

Dzisiejszy post opublikowany przeze mnie przed południem miał dotyczyć niespodzianek jakie czekają na fotografów, którzy sfotografowali jakiś obiekt, a potem usunęli tło, lub dokonali innych korekt i nagle stwierdzili, że "coś nie pasuje". Jako przykład zamierzałem przedstawić jedno ze swoich zdjęć, i porównać je z innymi publikowanymi w sieci. Niestety zdjęcia wyszukane przeze mnie w sieci autor, względnie administrator, lub program zabezpieczający, usunął i w związku z tym temat chwilowo "spada", jako nieaktualny. Spróbuję do niego wrócić w oparciu wyłącznie o własne materiały. A tymczasem, dla rozgrzewki proponuję kilka ciekawostek, które przydadzą się nam w przyszłości.


http://edu.pjwstk.edu.pl/wyklady/mul/scb/index04.html
Oczywiście na powyższym obrazie czarno-białe prostokąty są tej samej wielkości, a poziome linie pomiędzy nimi równoległe. Można to sprawdzić nawet przykładając linijkę do ekranu/ wyświetlacza, albo tak przewijając obraz, aby dolne, lub górne fragmenty "dotykały" poziomych ramek wyświetlacza/ ekranu.  






Powyższy obraz jest nieruchomy, a pozorny ruch (powolny obrót koła w lewo) został wywołany właściwościami naszego układu nerwowego, który przetwarza obrazy z zewnątrz. 



http://whysoserious.bloog.pl/kat,0,page,3,index.html?smoybbtticaid=612bc8
Przykład obrazu falującego. Podejrzewam, że autor bloga miał podobny do mojego problem, przekopiował obraz, który mógł być zastrzeżony, dlatego nie pojawił się u jego kolegi. I tu muszę się przyznać, ten post jest takim właśnie testem. 


zludzenie_optyczne
Obraz rozszerzający się. Lepsze efekty można uzyskać po wyświetleniu całej zawartości na ekranie, a następnie przybliżanie się (lub oddalanie) od centralnego punktu obrazu. 












http://historiasztuki.com.pl/NOWA/30-00-01-KOLOR.php
To znane zjawisko "kontrastu następczego", które najczęściej będę wykorzystywał w prezentacji swoich zdjęć (może też osób, od których uzyskam zgodę). Dla uzyskania efektu należy nieruchomo przez kilka/ kilkanaście sekund wpatrywać się w środek jednego z dwóch kół z lewej strony, a następnie przenieść wzrok na środek "koła" białego. Uzyskany obraz to efekt t.zw. "powidoku", a kolor jest kolorem uzupełniającym, lub przeciwstawnym. 


Uwagi ogólne:
Wszystkie obrazy należy rozmieszczać na całej powierzchni ekranu tak, aby niepotrzebne fragmenty nie zakłócały odbioru. Życzę przyjemnej zabawy. Mam nadzieję, że wkrótce uda się zamieścić kolejne zdjęcia w kontekście niniejszego tytułu.  


PS. Jeszcze raz przepraszam Czytelników za spowodowane zmiany, i brak zdjęć, o jakich mowa w tytule. 
.

poniedziałek, 12 maja 2014

Wyobraźnia

Na blogu mojej przesympatycznej koleżanki Akwamaryny:
http://my-time-akwamaryna.blogspot.com/2014/05/zielony-majowy-spacer.html#comment-form
zawsze można znaleźć ciekawe zdjęcia, tym razem mamy Park Saski.

No może niekoniecznie to jest to samo zdjęcie, ale zawiera kilka ciekawych wątków, które zamierzałem, a nie zdążyłem do tej pory omówić.




To, że Akwamaryna "nie trzyma pionu" to już wiemy. Wprawdzie na tym oryginalnym zdjęciu z lewej strony jest to prawie niewidoczne, ale przecież chodzi nie o szczegóły, a o technikę "prostowania zdjęć".











Jak więc sprawdzać, czy zdjęcie "trzyma pion i poziom". Po pierwsze sprawdzamy zawsze to co jest widoczne na obiekcie fotografowanym.  Tutaj akurat nie ma linii poziomych, natomiast w pionie pojawiają się kolumny pałacyku. Przystawiamy pion i okazuje się, że potrzebna jest minimalna korekta.











Skoro będziemy "prostować" zdjęcie to musimy dodać ze wszystkich stron marginesy tak, aby nie stracić rogów zdjęcia.










Prostować można dowolnym programem do obróbki grafiki. Na wybranym przeze mnie widać, że pion nie trzyma o 0,67 stopnia.













Prostujemy, przycinamy ...











W zasadzie tego nie powinno się robić, ale dla omówienia głównego wątku tego postu pozwoliłem sobie nieco zwiększyć kontrasty i nasycenie obrazu. Dla estetyki usunąłem też liście z lewego górnego rogu, zakładając, że znalazły się one tam przypadkowo (ten temat już omawiałem wcześniej). Mamy teraz gotowy obraz jak na wstępie postu.








Zapewne Czytelnicy już zauważyli o jaką wyobraźnię chodzi. Gdy patrzymy na fotografowany krajobraz to z reguły nie zauważamy wszystkich artefaktów (niezamierzonych efektów) jakie mogą się pojawić na zdjęciu. Najczęściej chodzi o odbłyski, albo o odbicia. Tutaj wyraźnie widać, że chmury na niebie są bardziej szare, a te odbite w wodzie bardziej żółte od zachodzącego słońca. Dlaczego tak się stało? No cóż myślę, że Ci, którzy czytali moje wcześniejsze posty już wiedzą, że co innego widzi fotografujący, a zupełnie co innego może odbijać się w stawie. O tym warto pamiętać przed robieniem zdjęć, Akwamaryna nie pamięta, ale to artystka, więc wybaczamy, i prosimy o więcej.



PS. Tym, którzy nie widzą żadnych różnic proponuję skopiować dwa pierwsze zdjęcia do jednego folderu i otworzyć je w trybie "Galeria fotografii systemu Windows". Teraz przerzucając się pomiędzy jednym i drugim zdjęciem można nie tylko zauważyć szczegóły, ale i wrażenie jakie oba zdjęcia wywołują. Mnie osobiście bardziej podoba się to oryginalne Akwamaryny, bo to drugie wiem, że podrabiałem. ;)
.




poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Psychologia zdjęcia


Wykonanie zdjęcia osoby na ciemnym tle zawsze wprowadzało zakłócenia barwne. Powyższe zdjęcie zamieściłem na początku tego postu, zastanawiając się nad ewentualnym wykorzystaniem go w nagłówku. Ciemne tło w fotografii analogowej to zawsze było spore wyzwanie. Od razu pojawiała się konieczność zastosowania silnego oświetlenia, i korelacja tła z obiektem fotografowanym. Idealne tło, to czarna powierzchnia o strukturze nie powodującej odbłysków, ale co zrobić z modelką mającą kruczoczarne włosy, która na czarnym tle staje się ... łysa?  



Wracamy teraz do psychologii. Na ogół gdy mówimy o "psychologii zdjęcia" to myślimy o zdjęciach, które potrafią przybliżyć nam sylwetkę psychologiczną fotografowanej osoby. Tym razem chciałbym zwrócić uwagę na psychologiczny aspekt leżący po stronie obiektu fotografowanego i odbiorcy. W poprzednim poście omawiałem kilka problemów związanych z wykorzystaniem światła podczas zdjęć "atelierowych". Były to przykłady negatywne, ukazujące błędy jakie najczęściej są popełniane w początkach tego typu działalności.

Na przełomie lat 1960/1970 amatorska obróbka zdjęć kolorowych pociągała za sobą olbrzymie koszty sprzętowo-materiałowe. Zdjęcie wykonane w tych warunkach było nieraz 7-8 kotnie droższe od wykonanego w zakładzie fotograficznym (tam też zresztą było drogo). Dawało to jednak modelkom. to czego nie mogły uzyskać w atelier fotograficznym - była to pewność, że zdjęcia nieudane zostaną poprawione, albo zniszczone na miejscu. "Sesja fotograficzna" w tym układzie trwała wiele godzin, a nieraz i kilka dni, i siłą faktów obejmowała wszystkie (tak!) domowe czynności. Modelki chciały być obecne przy obróbce od "początku do końca".















Znacznie łatwiej wykonywało się zdjęcia na białym tle. Z lewej strony  jedno z pierwszych zdjęć kolorowych wykonane na materiałach ORWO Color. Rok 1971. Była to jedna z najstarszych i najsympatyczniejszych modelek (była też moją wspaniałą instruktorką tańca) jakie miałem przyjemność fotografować. Ja miałem 21 lat, modelka 53. Niezwykle wysportowana, przez całe pozazawodowe życie zachowała idealną figurę. Tego waloru jednak nie potrafiłem przenieść na negatywy i papiery fotograficzne. Dlaczego? Wiem, ale nie powiem.



























Mijały lata, zmieniały się modelki, i rozszerzały moje zainteresowania. Gdy zająłem się kulturystyką, w sferze zainteresowań pojawiły się też takie panie jak na zdjęciu obok. Dzisiejsze aparaty cyfrowe z wbudowaną lampą błyskową i podniesioną czułością dają nieograniczone możliwości techniczne. Jednak sama technika to za mało. Takich zdjęć jak z prawej strony - nazywanych "samojebkami" - powstaje każdego dnia niezliczona ilość. Czy jednak ilość przechodzi w jakość?





























Jakby zaprzeczeniem dzisiejszej ery cyfrowej jest zdjęcie wykonane w nietypowych warunkach oświetleniowych. Modelka siedząca na fotelu została przypadkowo oświetlona promieniami słońca wpadającymi przez uchyloną roletę. Zdjęcie wykonane na papierze czarno - białym, błyszczącym, twardym, w technice "na wysoki połysk", oddaje znacznie więcej walorów niż skopiowane dzisiaj, i wyświetlone na ekranie komputera. Dlaczego? 

Otóż takie zdjęcie trzymane w ręku, z reguły przechylamy w różne strony, co pozwala nam odsłonić, zakryć, albo po prostu lepiej obejrzeć interesujące fragmenty, czasem przysuwamy, czasem oddalamy, czyli poznajemy. Mniej więcej to samo można zrobić z obrazem wyświetlanym na różnych rodzajach ekranów. Widać wyraźnie, że na ekranach typu LCD, lub LED, obraz zyskuje zupełnie inne odcienie, gdy jest oglądany z boku, pod różnym kątem, lub przy różnych ustawieniach jasności. 









Posiadaczom starych komputerów wyposażonych w monitory lampowe, t.zw. kineskopy, proponuję wykonanie jeszcze jednego ciekawego eksperymentu. To samo zdjęcie oglądane na "lampowcu" jest już o wiele bardziej stabilne, można je oglądać pod każdym kątem nie powodując zmiany barw, jasności, czy oświetlenia. Te cechy powodują, że w grafice komputerowej nie ma idealnych rozwiązań w zakresie wyświetlania obrazów. Jest jak w życiu, wszystkiego należy zażywać z odpowiednim umiarem, i stosownie do potrzeb. 

PS. Oczywiście zdjęcia, jak zwykle, są digitalizowane, korygowane barwnie, skalowane, itd, co w efekcie zmniejsza ich wartość artystyczną - za co ponownie przepraszam Czytelników. Mam nadzieję, że dalej będzie prościej, i przyjemniej, bo jesteśmy "już" w latach 80/90 ub.w,. gdzie zaczyna królować fotografia masowa.
.
   










czwartek, 3 kwietnia 2014

Modelowanie modelek

W związku z dużą ilością pytań, kierowanych drogą e-mailową, chciałbym ponownie nadmienić, że blog w założeniach miał być podręcznikiem dla początkujących fotografów. Materiałem do oceny miały być zdjęcia własne (z lat 1960-1990), oraz tych Czytelników, którzy wyrażali na to zgodę. Jednak już po pierwszych postach, publikacjach zdjęć, i ich analizie, zauważyłem, że znacznie większym zainteresowaniem cieszą się wyłącznie moje zdjęcia, i wyłącznie akty pań (ostatni post był chyba dedykowanym wyjątkiem). No więc spróbuję sprostać zadaniu.


Na początek jednak nieco wyjaśnień. Zdjęcia robione były: a/ tradycyjną metodą, czyli na błonach fotograficznych małoobrazkowych, formatu 6x9 cm, i płytach szklanych 13x18 cm., b/ analogowym sprzętem (w połowie lat 90' ub.w. niektóre zdjęcia już były cyfrowe), i c/ niestety od kilku ostatnich postów próbnie, stąd - jako nieudane - nie były nigdzie publikowane.



Powyższe zdjęcie to poglądowe przedstawienie kluczowych technicznych problemów na styku fotografii analogowej i cyfrowej. Po wykonaniu odbitki zauważyłem, że kaseta filmu małoobrazkowego była nieszczelna i przy wymianie na świetle słonecznym doszło do zaświetlenia ostatnich kilku klatek filmu. Są to obszary zaznaczone "1". Na wielu zdjęciach próbnych jakie prezentowałem do tej pory pojawiały się dodatkowe elementy (kable, maskownice, i tp. - "2").
No i wreszcie to co było widoczne na zdjęciach analogowych (wielka rozdzielczość), ginie w obróbce cyfrowej. Owłosienie nóg, a w rzeczywistości drobny meszek, na cyfrówce już staje się bardzo "podejrzane". To co na filmie analogowym było trudne i nieopłacalne do usunięcia, w epoce cyfrowej można usunąć bez większego problemu. Pojawia się jednak dodatkowy kłopot. Wszelka ingerencja w oryginalny obraz deformuje go. Mimo tego jednak proszę porównać i ocenić czy wprowadzane zmiany mają sens wypaczając ogólny przekaz.

















Kolejne zdjęcie to eksperymentowanie z dwoma źródłami światła, "1" to kierunek światła żarowego, a "2" lampy błyskowej. To co było interesujące na papierze ultra hard i drobnoziarnistym półmacie, okazuje się błędem w wykonaniu cyfrowym. Podświetlone stopy modelki "3" i rozjaśnione piersi nie dają zamierzonych efektów. Wprawdzie udało się uzyskać naturalne oświetlenie twarzy, ale nie o to chodziło.



























Na przełomie lat 60' i 70' ub.w. pojawiała się moda oświetlania tylko pewnych fragmentów zdjęcia. Strzałki "1" pokazują obszar odcięcia światła. Niestety efekt ten daje się zauważyć tylko na papierach wykonanych techniką "na wysoki połysk".












Dwa kolejne zdjęcia nawiązują do pierwszego. Na niższym bowiem zaczerniłem całą część podłogi na której znalazły się rzeczy odwracające uwagę (kable, i elementy mebli), co sprawia wrażenie zdjęcia studyjnego (bez tła). Typowe wykasowanie tła pokazałem na zdjęciach modelek w poprzednich postach, tutaj - dla ukazania problemu - zachowałem część tła (firanki, zasłonki, biurko).





Poniższe zdjęcie jest nawiązaniem do lat międzywojennych. Stylizowane w kolorze ciemnej sepii było klasycznym sposobem pozowania przyjętym od kilkuset lat.


Oczywiście prezentowane wyżej zdjęcia posiadają wiele wad, w niektórych miejscach są niedokończone, ale taki był cel ich obecnej publikacji.