sobota, 6 lutego 2021

Prostowanie krzywych ścian

 O problemach związanych ze stosowaniem obiektywów szerokokątnych, które zniekształcają nam perspektywę, pisałem już wielokrotnie. I także wielokrotnie podawałem sposoby usuwania tych zniekształceń. Przyznaję, że nowoczesne aparaty wbudowane do t.zw. "srajfonów" wyposażone w aplikacje usuwające te niedoskonałości zniechęciły mnie do kontynuowania tego tematu. Zaszły jednak pewne zmiany. Zauważyłem bowiem, że użytkownicy aparatów dobrze wyposażonych w zmiennoogniskową optykę nie korzystają z oferowanych im udogodnień. I mają rację. Automat, awansowany do miana "Sztucznej Inteligencji" robi swoje, ale inaczej "widzi" otoczenie. Jest to temat raczej z obszaru psychofizjologii więc na razie powracamy do tradycyjnych metod poprawiania naszych zdjęć. 


To zdjęcie jednej z ulic Cuenki, miasta o zaludnieniu ok. 600 tysięcy mieszkańców:

znalazłem na blogu zaprzyjaźnionego Polaka, aktualnie mieszkającego w Ekwadorze. Polecam ten blog m.in. z uwagi na niezwykle ciekawe tematy poruszane z perspektywy obywatela innego kraju:

https://widzianezekwadoru.wordpress.com/

A, że barwnym opisom Ekwadoru towarzyszą niemniej barwne zdjęcia, pozwoliłem sobie kolejny wykład o zasadzkach czyhających na fotografa, podbudować konkretnym zdjęciem wykonanym przez tego autora. 


Jak widać na powyższym zdjęciu widok kóz dojonych dla sprzedaży koziego mleka jest niecodzienny i godny uwiecznienia. Niestety "walące" się budynki z lewej i głównie z prawej strony skutecznie odciągają uwagę od głównego "koziego" tematu. Usunięcie tych mankamentów jest dość łatwe przy użyciu jednego z najprostszych programów graficznych, czyli "GIMP-a". Sfotografowane w tle budynki prostujemy wyciągając perspektywę, na razie tylko z prawej górnej części zdjęcia:

a następnie ... No i właśnie dalej jest kilka sposobów w zależności od tego jaki efekt chcemy osiągnąć. Jeżeli znajdę odpowiednie zdjęcia i uzyskam zgodę autorów to omówię ten temat w kolejnym poście. Tutaj, w przypadku ekwadorskiego zdjęcia wybrałem ten najprostszy sposób - bo nygus jestem - czyli wyciąłem poprawione do pionu budynki i wkleiłem je do bazowego zdjęcia:


Oczywiście ta metoda wymaga jeszcze "domalowania/dorysowania" brakujących fragmentów zdjęcia, ale w sumie pozwala na mniej więcej prawidłowy odbiór głównego "koziego" tematu.      


A teraz wnioski jakie nasunęły mi się, gdy tak wyrafinowana technologia wdarła się do naszych aparatów telefonicznych. Przeróbka opisywanego zdjęcia zabrała mi kilkanaście minut (bo dawno już tego nie robiłem),  natomiast to samo aparaty nowszych generacji przetwarzają w tysięcznych częściach sekundy. Dlatego już nie bójmy się robić t.zw. "mordoobrazków" na których największą częścią twarzy jest ... nasz nos. Także krajobrazy nie muszą się już zaokrąglać na brzegach zdjęcia. I nawet Ziemia, dla "płaskoziemców" staje się płaska, ale czy nadal jest to wierne, lustrzane odwzorowanie rzeczywistości?   

Epoka rzeczywistości rozszerzonej (wirtualnej), elektronicznie serwująca nam widzenie maksymalnie zbliżone do rzeczywistego zakłada pewne uwarunkowania kompozycji obrazu. I tak jak dla zdjęć i obrazów przyjęto stosunek wysokości obrazu do jego szerokości 3/4 (co wynika z nałożenia się dwóch okrągłych obrazów z naszej siatkówki oka), tak i dla zmienno ogniskowych obiektywów przyjęto pewne kryteria, Z tych względów na poszatkowanym liniami ekwadorskim zdjęciu obok przedstawiłem rozkład perspektywy pionowej (vertical czerwone linie) i poziomej (horizontal linie żółte). Linie te powinny przecinać się najlepiej w wirtualnych punktach poza obszarem obrazu. Uogólniając, dla optymalnego odwzorowania pomiędzy obrazem i zdjęciem punkt vertykalny (A) nie powinien być mniejszy niż ok. 5-6 wysokości obrazu, dla punktu horyzontalnego kryteria są mniejsze i punkt przecięcia może nawet pojawiać się w obszarze obrazu. Dlaczego te założenia są tak istotne w odbiorze obrazu/zdjęcia? Otóż z przebiegu linii czerwonych i żółtych można z dużym prawdopodobieństwem wywnioskować, że robiący zdjęcie miał ok. 180 cm. wzrostu i na tej mniej więcej wysokości znajdował się aparat, ogniskowa aparatu wynosiła od 22 do 28 mm, a optymalne położenie aparatu (bez zmiany odległości) powinno znaleźć się na wys. ok. 3m. Nie muszę chyba przekonywać, że - na szczęście - tymi założeniami nie przejmują się fotografujący. I dlatego pewnie mamy takie ładne i ciekawe zdjęcia.   



15 komentarzy:

  1. Klik dobry:)
    Chyba tak do końca nie da się odwzorować rzeczywistości.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej rzeczywistości nawet natura nie potrafi odwzorować.

      Usuń
  2. Wyprostowane krzywe ściany wyglądają lepiej:) Ale kozom to raczej obojętne bo odwróciły się do nich zadem!
    W wielu zdjęciach chodzi o utrwalenie wrażenia chwili i wtedy poprawnie stojące ściany nie mają już tak dużego znaczenia. Kozy to pokazały:))
    Jednak czasem warto wyprostować to co ma stać prosto. Trochę techniki nie zaszkodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Bet. Kozom, jak i niektórym ludziom jest zupełnie obojętne to jak inni widzą ich otoczenie. Problem jednak pojawia się, gdy fotografujący widzi co innego i oglądający jego zdjęcie także widzi co innego. To znane zjawisko, gdy np. robimy piękny wschód/zachód słońca, a źle "ustawiony" aparat albo tego nie rejestruje (bo np. słońce to mała kropka na obrazie) albo nie dostrzega feerii barw.
      A technika też mnie wczoraj zaskoczyła, myślałem, że z "Worda" da się wszystko wkleić do posta, a tu niespodzianka - z tym ostatnim akapitem i zdjęciem z liniami dopiero dzisiaj się uporałem (i to jeszcze nie do końca).

      Usuń
    2. Czasem widzi się oczami kogoś innego. Np. Jungfrau w Alpach zobaczyłam „Kasprowiczem”. Okazało się, że aparat widział tak samo, co stwierdziła Bet po obejrzeniu zdjęć.

      Usuń
    3. Niestety zaliczyłem tylko włoską część Alp, a z lektury obowiązkowej też udało mi się wymigać, bo Kasprowicz wtedy jakoś mnie nie jarał.

      Usuń
    4. Mnie "zarajał" dopiero w zderzeniu ze szczytem Jungfrau.

      Usuń
  3. Andrzeju, bardzo mi miło, że do nauki fotografowania używasz moich fotek. Przeczytałem Twój artykuł z dużą atencją...i dalej nic nie wiem. Jestem skazany na to co oferuje mój telefon/aparat fotograficzny/komputer/ i szlag wie co jeszcze w jednym. Prawdę mówiąc moje zdjecia są zawsze robione trochę szybko aby złapać moment przede mną, który w każdej chwili może ulec zmianie.
    Przy okazji, jeśli masz ochotę używać moich fotek to masz moje bezobjawowe zezwolenie. Dzięki za miłe słowa o moim blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jesteśmy po tej samej stronie. Ja wprawdzie mam wypasione "sprzęcicho" o wartości samochodu, ale zanim je uaktywnię, skalibruję, a nieraz i wprowadzę dane ID, bez których to bydlę nie ruszy, to z reguły okazja do zrobienia ciekawego zdjęcia sytuacyjnego dawno mija. To dlatego zdjęcia też robię telefonem, bo jest akurat pod ręką. I tak jak Ty nie zawracam sobie głowy teorią.
      Dzięki za bezobjawowe. ;)

      Usuń
  4. A czy jest program do prostowania np. krzywych nóg? ;) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że własnoręcznie przyjemniejsze jest wygładzanie, niż prostowanie nóg modelek. ;) :)

      Usuń
    2. I jeszcze sobie myślę, że nie masz tu fachowców do podyskutowania. Doceniam więc, że chce Ci się poświęcać czas dla zwykłych pstrykaczy zdjęć na potrzeby blogów, za co należy się podziękowanie, o!. Dziękuję pięknie, dyg, dyg...

      Usuń
    3. Kiedyś się mówiło: "Najlepsza baba to własna graba", ale ja bym to zeufemizował ... nie ma to jak ręczna robota, obojętnie, czy gładzenie, czy prostowanie.
      A co do "podyskutowania" to faktycznie kiedyś na tym blogu bywało ok. 100 osób dziennie, ale wtedy jeszcze w telefonach nie było aparatów ... Teraz moje porady są już zbyteczne, skoro wszystko jest zautomatyzowane. I tak fotografowanie mi się przejadło, pozostała grafika komputerowa.

      Usuń
  5. Piękny poradnik. Mi tam różnie zdjęcia wychodzą. :D

    OdpowiedzUsuń