wtorek, 21 kwietnia 2015

Gdy ptaki zaczynają śpiewać ...

2015-04-18 godz. 05:57:12



2015-04-18 godz. 05:58:21



2015-04-18 godz. 06:01:09



2015-04-18 godz. 06:02:10



2015-04-18 godz. 06:03:12



2015-04-18 godz. 06:06:32


Nagle Słońce zaczęło się chować za nieprzeniknione chmury, i tak zaczął się ponury, zwykły dzień.
.












niedziela, 5 kwietnia 2015

W marcu jak w garncu, kwiecień plecień ...

Jeden dzień z przełomu marca i kwietnia b.r. sypnął niespodziankami pogodowymi.

Rano zapalił się blok.


Potem zapaliło się całe niebo. A tymczasem rzeczywistość okazała się prozaiczna. Tak w mieście mogą wyglądać wschody słońca, gdy promienie przedzierają się przez wysokie zabudowania, rozświetlając nisko zawieszone chmury.



Teraz mamy za plecami piękny zachód słońca. Ale ... widok na stronę przeciwną, czyli wschodnią, też daje niezłe zjawiska.


To znany efekt w dzielnicach, gdzie bloki są ustawione w kierunku wschód - zachód. Barwne refleksy to odbicie słońca w metalowych żaluzjach okiennych.



To nie jest zachód słońca. Po południu nagle nadciągnęły ciężkie chmury burzowe i rozpętało się śniegowe piekło.

Po kilku minutach zapanowała zima.



Kwietniowy poranek przywitał zimową aurą. To potężne 30 - metrowe drzewa widziane z 18 piętra wieżowca.
.

czwartek, 26 lutego 2015

Idealna modelka ...

Jak na przestrzeni ostatniego wieku zmieniały się kanony wyglądu modelek nietrudno zauważyć przeglądając starsze czasopisma, zdjęcia, czy chociażby znane obrazy znanych malarzy. Ciekawa interpretacja tego tematu na jednej ze stron internetowych:
http://www.fit.pl/ciekawostkifit/czy-wiesz-ze/idealne-cialo-show-biznesu,216,1,0.html
http://fit.pl/g/str/ciekawostki/fitness/aktywnosc/idealna_celebryta.jpg
skłoniła mnie do własnych reminiscencji na ten temat. Wprawdzie na tym blogu wielokrotnie przedstawiałem panie w rozmiarach od XS do XXL, ale co innego okazyjne zdjęcia, a co innego "opracowanie naukowe". No to zaczynamy.


O "szkieletorach" zwanych inaczej wieszakami do ubrań napiszę oddzielnie. Tutaj więc tylko przypomnę wcześniejsze zdjęcie:


https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjsYgIYNhXl8JgQeUV9tIJyejLNzkqijbFwBTDwe2L1xxx6wWBUT4YgpOjPNYUr9ghwc09cbGJ1ML7zHSXAOCvSZhfFz8df31phkRsPrz-bpRQ00Nxs1bS0ofiYUU0PYyr852RJMVdbb5A/s1600/Iza+6c.jpg
przyznając jednocześnie, że miałem takie epizody w swojej działalności atelierowo - fotograficznej. Nie wspominam ich mile, ponieważ szkieletory podczas próby ich "użycia" wytwarzały niezbyt przyjemne odgłosy stukającymi o siebie stawami i układami kostnymi, powleczonymi cienką skórą. Jak zapewne większość Czytelników zorientowała się, nie jest to ani zdjęcie, ani obraz. Ot, po prostu taki wykwit własnej wyobraźni.













W tej samej technice "ni to zdjęcia, obrazu, czy impresji" wykonałem pozostałe grafiki. Do największego "składaka" użyłem aż pięciu modelek. W efekcie uzyskałem najbardziej popularny model lat 60' ubiegłego wieku. Był to okres, gdy modelki, a właściwie najbardziej znane aktorki, jak np. Brigitte Bardot, Claudia Cardinale, Sofia Loren, Gina Lollobrigida, i tp. miały czym oddychać, i na czym siedzieć, nie wspominając tego na czym chodziły. Mój składak potrafił to samo.





























Niektóre przesadzały, tak jak modelka obok, ale ostatecznie to one szły na pierwsze okładki czasopism, więc nie można było im mieć tego za złe.























W starym powiedzeniu: "Nie da ci ojciec nie da ci matka, tego co może dać ci sąsiadka" kryje się dużo prawdy. Moja sąsiadka wprawdzie niczego mi nie dała i nawet nie udało mi się namówić ją do roznegliżowanego zdjęcia, ale wyobraźnia działała, i po wielu latach udało mi się odtworzyć to co było ukryte.

Ten rozmiar modelek nazywano XXL. W latach 70' ubiegłego wieku niektóre czasopisma mody (np. niemiecka "Burda"), publikujące wykroje ubrań dla tego typu pań, chętnie prezentowały tego typu modelki na wybiegu.





.

sobota, 10 stycznia 2015

Graficzne narodziny modelki

W poprzednim poście, malując drzewo w lesie, uczyliśmy się posługiwać graficznymi programami Paint i Gimp. Tym razem chciałbym przedstawić kolejny program graficzny, którego nazwy nie mogę wymienić. Wersję uproszczoną można jednak ściągnąć za darmo. Pozwala ona nie tylko na profesjonalną obróbkę zdjęć, ale i tworzenie obrazów udających dowolną fakturę i technikę malarską.









Tworzenie obrazów graficznych w zasadzie niczym nie różni się od normalnych technik malowania. A więc: a/ Ustawiamy modelkę w określonej pozycji (najczęściej jest to wzór a'la Francesco Goya). Można też - tak jak ja to zrobiłem - posłużyć się gotowym zdjęciem. Tutaj jest to zdjęcie już nieco przerobione, o czym dowiemy się na końcu postu. 2/ Na podstawie zdjęcia/modelki szkicujemy zarys obrazu starając się głównie ustalić proporcje (kolor niebieski). 3/ Zarys uzupełniamy konturami (linia fioletowa).

















Kolejny krok to usunięcie niebieskiego zarysu i zastąpienie fioletowego konturu czarnym kolorem tła. Czarny kolor zarysu pozwoli w końcowej fazie malowania usunąć kontury poprzez zlanie ich z czarnym tłem.

Cienka niebieska linia to zaznaczenie obszarów trudnych do wycieniowania.






























Teraz nanosimy podstawowe, zróżnicowane kontrastem, barwy. Fazy ukazane na poprzednich obrazach można pominąć jeżeli dysponujemy gotowym zdjęciem, bo program GIMP pozwala na wykonanie konturów z każdego zdjęcia. Ja wolałem coś dodać od siebie, a więc nieco upiększyłem modelkę, co widać na następnym obrazie.




















Tutaj ograniczyłem się tylko do zmiękczenia kontrastów i wycieniowania najtrudniejszych partii obrazu, jakimi są głębokie cienie (plecy, pośladki). Do zakończenia pozostało jeszcze sporo pracy, nie to jednak jest celem tego postu, tak więc pozostawiamy obraz do obróbki następnym oprogramowaniem.
















Oprogramowanie na obrazie obok zapewne doskonale znane jest osobom parającym się grafiką komputerową. Pozwala ono na emulowanie wysokospecjalistycznych oprogramowań poprzez uzyskiwanie takich efektów jak np.: 1/ Mieszanie wielu kolorów i nanoszenie t.zw. "puchnącą techniką" (proszę obejrzeć to na powiększeniu) 2/ Zmiana gęstości krycia i szerokości pędzla 3/ T.zw. "Ciągnięcie się" dwóch kolorów 4/ Tworzenie "barwy lodowej" zlewającej się z tłem 5/ Zmiana faktury w trakcie jednego pociągnięcia pędzlem 6/ Dla początkujących dostępne są ciekawe narzędzia jak np.: tworzenie obrazów za pomocą techniki "kalki technicznej", itp., itd.,


Cierpliwym, którzy doczytali post do tego miejsca wyjaśniam, że oryginalne zdjęcie/obraz modelki zostało wyretuszowane z uwagi na zastrzeżone prawa autorskie.
.

niedziela, 21 grudnia 2014

Jak to z drzewami bywa ...

Jakiś czas temu na blogu Akwamaryny (http://my-time-akwamaryna.blogspot.com/) pojawiło się frapujące zdjęcie drzewa, wykonane nietypowo, bo "pod światło"
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjPgxN6swIQZ3bzQhBvZfXRtntja3C0NMtBg0te9iBOIetu_EmX8vf8kZC7aZeMi6_T5QYPTaodc8sKIJLR6BfIrF9bP3R9IiNXV2RBjYoCJXOo-A4bxCMILpva6-qGuX76SwgYi1Zs43M/s1600/akwa+krajobraz.jpg

Gdy, za zgodą autorki, opublikowałem je na swoim blogu, zaczęła się dyskusja. Kilka dni temu drzewo Akwamaryny ponownie pojawiło się także na blogu w formie wspaniałej "szpachelki".
http://witrazezcukru.blogspot.com/2014/12/swieze-bueczki.html#comment-form

http://2.bp.blogspot.com/-UxXo9dB3WMQ/VIMWpiDH9OI/AAAAAAAABwI/plsiK-AlNLw/s1600/JD600203.JPG




No cóż olejem też lubię się bawić, jednak w dobie grafiki komputerowej chciałbym zaprezentować możliwości kilku prostych programów graficznych. Zaczynamy więc od początku. Na obrazie obok, podobnie jak w przypadku obrazów olejnych, zaznaczamy kontury obrazu, i malujemy tło.










Teraz wybieramy pędzel jakim będziemy malować liście, i krzewy (na obrazie obok punkty 1-4). Od wyboru pędzla zależeć będzie to, czy nasz obraz będzie "wykonany" w oleju, nakładany szpachelką, malowany akwarelą, czy rysowany ołówkiem. Ja wybrałem olej.








Przy nakładaniu mokrej farby na mokry podkład następuje dyfuzja, czyli t.zw. przenikanie barw. W grafice efekt taki można uzyskać np. zmiękczaniem obrazu. Dla porównania w kole zakreślonym na czerwono przekopiowałem fragment oryginału zdjęcia. Wybór zdecydowanie padł na korzyść zmiękczonego obrazu.










Liście krzewu /paproci i kłosów trawy (zaznaczone czerwonymi obwódkami) wymagały innego pędzla, co wymusiło kilka prób.










Teraz możemy uzupełnić resztę listowia w prawej górnej części obrazu, wykończyć korę obu gałęzi drzewa, i prowizorycznie zaznaczyć kłosy trawy.









Oryginalny obraz Akwamaryny i Maradag składa się z barw jasnych i ciepłych, ja zaryzykowałem użycie bardziej zimnych barw, co sprawiło, że obraz stał się bardziej ponury (tajemniczy?). I chociaż w grafice komputerowej przejście z barw jasnych do ciemnych odbywa się głównie za pomocą jednego kliknięcia, to jednak program programem, a człowiek człowiekiem. Konieczne były drobne poprawki.






Obraz jest już prawie "gotowy" ... do poprawienia go w całości i w szczegółach. Wykonanie w formie graficznej zajęło ok. 2 godzin. Wnioski jakie wyciągnąłem z malowania tego obrazu na podstawie zdjęcia nie są jednak zachęcające. Trzy obrazy, czyli zdjęcie, szpachelkowanie, i grafika komputerowa to wynik wyłącznie osobistych wrażeń ich autorów. Każda z osób widziała ten obraz inaczej, i nawet Akwamaryna kierująca obiektyw na drzewo, przyznała, że wahała się czy opublikować to - jej zdaniem nieudane - zdjęcie.


Oczywiście głównym problemem, przewidywanym w zasadzie od samego początku, jest oddanie refleksów świateł prześwitujących przez gałęzie drzewa, i feerii tych barw. Jest to zawsze najtrudniejsze zadanie, bo wszystko zależy od wrażeń osobistych. Wypada więc cieszyć się, że wrażenia te okazały się wspólnymi.

czwartek, 27 listopada 2014

Modelki węglem i ołówkiem


Zanim w 1861 r, pojawiła się pierwsza fotografia barwna ok. 20 lat wcześniej wynaleziono technologię pierwszych czarno białych zdjęć. Patent uzyskał Daquerre w 1839 r. Jednak ze względu na znaczny koszt i pracochłonność, fotografia barwna rozpowszechniała się znacznie wolniej. Z ekonomicznego punktu widzenia można przyjąć, że praktycznie do połowy ub.w. na świecie "rządziła" fotografia czarno biała. Miało to swoje uzasadnienie, bo kolor z trudem przebijał się w prasie papierowej i praktycznie nie istniał w przekazie telewizyjnym. Ale, czy tylko z tych merkantylnych powodów fotografia czarno biała królowała przez prawie dwa wieki?


Wszystkie fotografie zaprezentowane w tym poście wykonane zostały na przełomie lat 60'/70' ub.w. na filmie czarno białym, w pomieszczeniu zamkniętym, przy naturalnym oświetleniu dziennym. Zdjęcie "g5" zamieszczone na początku postu jest jednym z tych, które posłużyło mi za podstawę obróbki w różnych technikach gumoolejowych, grafiki wykonywanej w ołówku, i obecnie grafiki komputerowej.
Także w tym blogu na stronie:
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjVoy3kXLqJIKdG8B2HxnH0Z3-gqqQ4GZAjk4x6PzHyYt_ehTnqqufDNo7GCDmgySf6Y_hYXbf4UV3xW5GsDHatCKsBUXv2GgfOOL0FK9Er8MX3tlPZjQ7M5LI-EY-3RsVs8qPnJjsj2ws/s1600/741+a4+end.jpghttps://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjVoy3kXLqJIKdG8B2HxnH0Z3-gqqQ4GZAjk4x6PzHyYt_ehTnqqufDNo7GCDmgySf6Y_hYXbf4UV3xW5GsDHatCKsBUXv2GgfOOL0FK9Er8MX3tlPZjQ7M5LI-EY-3RsVs8qPnJjsj2ws/s1600/741+a4+end.jpg
zostało wykorzystane przy omówieniu technik barwienia.









Zdjęcie "b1" pokazuje jak grafika rastrowa zmienia wygląd bardzo małych elementów np. pojedynczych włosów i granicy pomiędzy obrazem a tłem.














Na  kolejnych zdjęciach "b3"








 i "b4" widać, że kolejne zmiany koloru tła i obrazu za każdym razem wymuszają poprawianie błędów wprowadzonych skalowaniem rastrowym (jasne obwódki). Oczywiście te wady można usunąć stosując grafikę wektorową, ale nie jest to oprogramowanie otwarte, a więc i zakres stosowania jest znacznie zawężony.










Na zdjęciach "a1-a4" z włosami jest już mniejszy problem, można więc pokusić się o zabawę z tłem i kolorem (Zdjęcia zamieszczam oddzielnie, aby łatwiej można było je przejrzeć w Galerii Systemu Windows).


































Zdjęcia "c1









 i c2" stosowałem przy tworzeniu pierwszych komiksów. Ustawienie modelek w dynamicznych pozach na białym tle pozwalało na wmiksowanie ich w dowolny fragment większego obrazu, a w latach późniejszych stanowiło także podstawę do tworzenia obrazów *.gif
.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozterki kolorysty, czyli jak kwiat kwiatu ...



Wśród zdjęć prezentowanych na blogach bardzo rzadko trafiam na takie w których autor dokonał zmian znacząco podnoszących wartość artystyczną zdjęcia. Do takich należy poniższe zdjęcie begonii jakie znalazłem na blogu sympatycznej koleżanki Eremi
http://eremi.blog.onet.pl/2014/11/10/2050



Pięknie oprawione zdjęcie, okraszone porywającą poezją, skłoniło mnie do przypomnienia sobie jakie kłopoty miałem jeszcze kilkanaście lat temu, gdy zaczynałem karierę grafika komputerowego. Dość toporne oprogramowania graficzne jakimi dysponował mój pracodawca powodowały, że z prostą graficzną obróbką zdjęcia parałem się nieraz tygodniami. Starsi czytelnicy moich blogów zapewne skojarzą zdjęcie /obraz graficzny z bukietem żółtych róż, jakie zaprezentowałem na blogu "bez komentarza" (http://anzai.blog.onet.pl/2011/03/08/dzien-kobiet/).
Oto jak można je zmienić kolorystycznie.


Z uwagi na to, że zarzucono mi "ściąganie" zdjęć z innych stron poniżej przedstawiam (zdjęcie "c4") poszczególne etapy korygowania usterek. Proszę zwrócić uwagę na niewykończone fragmenty łodyg i liści przy pąkach róż. Na oryginalnym i opublikowanym na "bez komentarza" obrazie można także zauważyć szkice /kontury liści, oraz próbę malowania z przygotowaniem do druku 3D (górny prawy róg).


Początkujących grafików chciałbym też przestrzec przed nagminnie popełnianym błędem. Otóż nie wystarczy wykonanie grafiki i próbne wydrukowanie jej na papierze. Prawidłowo skomponowany pod względem kolorystycznym obraz może zupełnie inaczej eksponować się w miejscu przeznaczenia. Dlatego warto nieraz wykonać kilka kopii w barwach przeciwstawnych, o różnym kontraście i nasyceniu, a dopiero potem dobrać właściwą kolorystykę.







Zdjęcie obok to znany kwiat z rejonów podzwrotnikowych. W oryginale wyglądał nieco inaczej, bo stał dumnie wśród innych, nie mniej okazałych. Po przejściu przez obiektyw aparatu stracił wszystko poza głową. Kolorystyka została jednak zachowana dla dalszych eksperymentów z kolorami.








Bardzo ciekawy efekt pojawił się po zastosowaniu (np. programem GIMP) narzędzia "desaturacja" zamieniającego obraz kolorowy na czarno-biały. Tutaj jednak dodałem lekkie cieniowanie kolorem jasno różowym























a potem żółtawo-czerwonym,

















i dorzuciłem jasno szary.
























Poza zabarwieniem w kolorach zimnych spróbowałem też cieplejszych, czyli kwiat zabarwiony na żółto, i cieniowany jasno czerwonym kolorem.













Oczywiście można też wykorzystać inne kolory, np. fioletowo czerwony, tylko po co? To pytanie zadałem sobie, mając świadomość, że kolorystyka, tło, kontrast, nasycenie i tp. cechy obrazu należy każdorazowo dostosowywać do głównego przekazu.










Do historii polskiej grafiki przejdzie przypadek grafika, który wygrał konkurs na projekt graficzny tablic nagrobnych, w których zastosował właśnie kolor srebrny. O tym, że taki "kolor" jest niemożliwy do uzyskania dowiedział się dopiero w procesie wypalania porcelitu ... Cała praca poszła na marne, i do tego musiał jeszcze zwrócić koszta na jakie naraził wykonawców.

I tu proponuję czytelnikom zabawę. Proszę znaleźć w sieci obrazy nasycone kolorem srebrnym (albo złotym) i odtworzyć je np. w starych monitorach o niskiej rozdzielczości (lub ekranach TV). Przekonamy się wtedy, że srebro bywa szarością, a złoto żółcią. Oby nie żółcią, która ma nas zalać.
.