sobota, 13 czerwca 2015

Dziewczyny z PeeReLu




Powszechnie przyjmuje się, że w PRL było szaro i smutno. Pewno jest w tym trochę racji, bo przecież każda nowa epoka wnosi coś nowego i przeważnie bardziej kolorowego od poprzedniej. Na tym blogu próbuję dowieść, że stereotypy o PRL mogą być fałszywe. Zdjęcia, jakie tutaj zamieszczam, pochodzą z drugiej połowy lat 60' ub.w. i zostały wykonane w technice czarno białej. Tutaj je nieco pokolorowałem. Spróbujmy więc przenieść się na chwilę kilkadziesiąt lat wstecz.

Pierwsza uwaga jaka mi się nasuwa to stosunek osób fotografowanych do fotografującego. W latach 60' ub.w. każdy na kogo wycelowano obiektyw aparatu czył się wyróżniony i zaszczycony. Z reguły wtedy "obiekt" szybko wyprostowywał sylwetkę, porządkował włosy, pozował i uśmiechał się do "ptaszka wylatującego z obiektywu". Dzisiaj jest totalnie odwrotnie, skierowany obiektyw aparatu, a nawet kamery, wywołuje wściekłość i agresję. Sztuka fotografowania bowiem spowszedniała i wdarła się do najintymniejszych zakamarków.

















Niestety jakość zdjęć nie zyskała na upowszechnieniu procesów fotografowania. Dzisiejsze zdjęcia prezentowane w sieci to głównie słit focie, t.zw. samojebki, robione okazyjnie i z ręki.





























A więc zanurzamy się w PRL. Pierwsze dwa wyżej zaprezentowane zdjęcia zwykle rozpoczynały sesję fotograficzną. Panie najczęściej zasłaniały twarz, czym tylko mogły. W miarę uplywu czasu, i oswojenia się z sytuacją przybierano pozy bardziej swobodne.  




















Po upewnieniu się, że fotograf nie będzie zdjęć rozwieszał np. na płotach następowała seria zdjęć całościowych, gdzie także modelka pokazywała, z reguły uroczą, twarz.


Po części obowiązkowej zdarzało się, że następowała część artystyczna, do której już nie był potrzebny aparat, i to nie tylko dlatego, że nie było już błony ...

.

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Od zdjęcia do obrazu

Przepraszam Czytelników za dłuższą przerwę spowodowaną nieoczekiwanymi zleceniami z zakresu grafiki komputerowej. W poprzednim poście zamieściłem kilka zdjęć, które wywołały szereg komentarzy, więc teraz chciałbym się do nich jakoś odnieść. Obraz zamieszczony poniżej
powstał podczas obróbki zdjęcia zamieszczonego w poprzednim poście. Wiadomo, że wyobraźnia to potężna moc, jeżeli jest właściwie stosowana. Czy jednak można dorównać naturze, która tak sobie, budząc się któregoś dnia o godz. 06:03, wymalowała na niebie taki obraz?


Oczywiście pierw powinienem zamieścić zdjęcie, a dopiero pod nim swoją impresję, jednak z uwagi na chaotyczne wyświetlanie się stron http na różnym sprzęcie kolejność zamieniłem. A więc zdjęcie poniższe to to na podstawie którego powstał obraz.
Jak widać wyobraźnia zadziałała i usunęła drzewa.


Kolejny temat to góry i przepiękna roślinność jaka pojawia się na styku zimy i wiosny. Polowanie na góry, chmury i kwiatki prowadzę od wielu lat. Nigdy jednak nie udało mi się "ustrzelić" wszystkiego na jednym oryginalnym zdjęciu. Dlatego wkurzyłem się i z 3 zdjęć utworzyłem jedno.



O wiele łatwiej jest skomponować góry i chmury, wygląda to tak:



To zdjęcie
to chyba najpopularniejszy motyw jaki można ustrzelić fundując sobie "oblot Alp" awionetką. Tu nie trzeba nic dodawać poza podkolorowaniem i dodaniem kontrastów.


Nie gorsze można jednak zrobić z własnego okna obserwując zachód Słońca.

.

wtorek, 21 kwietnia 2015

Gdy ptaki zaczynają śpiewać ...

2015-04-18 godz. 05:57:12



2015-04-18 godz. 05:58:21



2015-04-18 godz. 06:01:09



2015-04-18 godz. 06:02:10



2015-04-18 godz. 06:03:12



2015-04-18 godz. 06:06:32


Nagle Słońce zaczęło się chować za nieprzeniknione chmury, i tak zaczął się ponury, zwykły dzień.
.












niedziela, 5 kwietnia 2015

W marcu jak w garncu, kwiecień plecień ...

Jeden dzień z przełomu marca i kwietnia b.r. sypnął niespodziankami pogodowymi.

Rano zapalił się blok.


Potem zapaliło się całe niebo. A tymczasem rzeczywistość okazała się prozaiczna. Tak w mieście mogą wyglądać wschody słońca, gdy promienie przedzierają się przez wysokie zabudowania, rozświetlając nisko zawieszone chmury.



Teraz mamy za plecami piękny zachód słońca. Ale ... widok na stronę przeciwną, czyli wschodnią, też daje niezłe zjawiska.


To znany efekt w dzielnicach, gdzie bloki są ustawione w kierunku wschód - zachód. Barwne refleksy to odbicie słońca w metalowych żaluzjach okiennych.



To nie jest zachód słońca. Po południu nagle nadciągnęły ciężkie chmury burzowe i rozpętało się śniegowe piekło.

Po kilku minutach zapanowała zima.



Kwietniowy poranek przywitał zimową aurą. To potężne 30 - metrowe drzewa widziane z 18 piętra wieżowca.
.

czwartek, 26 lutego 2015

Idealna modelka ...

Jak na przestrzeni ostatniego wieku zmieniały się kanony wyglądu modelek nietrudno zauważyć przeglądając starsze czasopisma, zdjęcia, czy chociażby znane obrazy znanych malarzy. Ciekawa interpretacja tego tematu na jednej ze stron internetowych:
http://www.fit.pl/ciekawostkifit/czy-wiesz-ze/idealne-cialo-show-biznesu,216,1,0.html
http://fit.pl/g/str/ciekawostki/fitness/aktywnosc/idealna_celebryta.jpg
skłoniła mnie do własnych reminiscencji na ten temat. Wprawdzie na tym blogu wielokrotnie przedstawiałem panie w rozmiarach od XS do XXL, ale co innego okazyjne zdjęcia, a co innego "opracowanie naukowe". No to zaczynamy.


O "szkieletorach" zwanych inaczej wieszakami do ubrań napiszę oddzielnie. Tutaj więc tylko przypomnę wcześniejsze zdjęcie:


https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjsYgIYNhXl8JgQeUV9tIJyejLNzkqijbFwBTDwe2L1xxx6wWBUT4YgpOjPNYUr9ghwc09cbGJ1ML7zHSXAOCvSZhfFz8df31phkRsPrz-bpRQ00Nxs1bS0ofiYUU0PYyr852RJMVdbb5A/s1600/Iza+6c.jpg
przyznając jednocześnie, że miałem takie epizody w swojej działalności atelierowo - fotograficznej. Nie wspominam ich mile, ponieważ szkieletory podczas próby ich "użycia" wytwarzały niezbyt przyjemne odgłosy stukającymi o siebie stawami i układami kostnymi, powleczonymi cienką skórą. Jak zapewne większość Czytelników zorientowała się, nie jest to ani zdjęcie, ani obraz. Ot, po prostu taki wykwit własnej wyobraźni.













W tej samej technice "ni to zdjęcia, obrazu, czy impresji" wykonałem pozostałe grafiki. Do największego "składaka" użyłem aż pięciu modelek. W efekcie uzyskałem najbardziej popularny model lat 60' ubiegłego wieku. Był to okres, gdy modelki, a właściwie najbardziej znane aktorki, jak np. Brigitte Bardot, Claudia Cardinale, Sofia Loren, Gina Lollobrigida, i tp. miały czym oddychać, i na czym siedzieć, nie wspominając tego na czym chodziły. Mój składak potrafił to samo.





























Niektóre przesadzały, tak jak modelka obok, ale ostatecznie to one szły na pierwsze okładki czasopism, więc nie można było im mieć tego za złe.























W starym powiedzeniu: "Nie da ci ojciec nie da ci matka, tego co może dać ci sąsiadka" kryje się dużo prawdy. Moja sąsiadka wprawdzie niczego mi nie dała i nawet nie udało mi się namówić ją do roznegliżowanego zdjęcia, ale wyobraźnia działała, i po wielu latach udało mi się odtworzyć to co było ukryte.

Ten rozmiar modelek nazywano XXL. W latach 70' ubiegłego wieku niektóre czasopisma mody (np. niemiecka "Burda"), publikujące wykroje ubrań dla tego typu pań, chętnie prezentowały tego typu modelki na wybiegu.





.

sobota, 10 stycznia 2015

Graficzne narodziny modelki

W poprzednim poście, malując drzewo w lesie, uczyliśmy się posługiwać graficznymi programami Paint i Gimp. Tym razem chciałbym przedstawić kolejny program graficzny, którego nazwy nie mogę wymienić. Wersję uproszczoną można jednak ściągnąć za darmo. Pozwala ona nie tylko na profesjonalną obróbkę zdjęć, ale i tworzenie obrazów udających dowolną fakturę i technikę malarską.









Tworzenie obrazów graficznych w zasadzie niczym nie różni się od normalnych technik malowania. A więc: a/ Ustawiamy modelkę w określonej pozycji (najczęściej jest to wzór a'la Francesco Goya). Można też - tak jak ja to zrobiłem - posłużyć się gotowym zdjęciem. Tutaj jest to zdjęcie już nieco przerobione, o czym dowiemy się na końcu postu. 2/ Na podstawie zdjęcia/modelki szkicujemy zarys obrazu starając się głównie ustalić proporcje (kolor niebieski). 3/ Zarys uzupełniamy konturami (linia fioletowa).

















Kolejny krok to usunięcie niebieskiego zarysu i zastąpienie fioletowego konturu czarnym kolorem tła. Czarny kolor zarysu pozwoli w końcowej fazie malowania usunąć kontury poprzez zlanie ich z czarnym tłem.

Cienka niebieska linia to zaznaczenie obszarów trudnych do wycieniowania.






























Teraz nanosimy podstawowe, zróżnicowane kontrastem, barwy. Fazy ukazane na poprzednich obrazach można pominąć jeżeli dysponujemy gotowym zdjęciem, bo program GIMP pozwala na wykonanie konturów z każdego zdjęcia. Ja wolałem coś dodać od siebie, a więc nieco upiększyłem modelkę, co widać na następnym obrazie.




















Tutaj ograniczyłem się tylko do zmiękczenia kontrastów i wycieniowania najtrudniejszych partii obrazu, jakimi są głębokie cienie (plecy, pośladki). Do zakończenia pozostało jeszcze sporo pracy, nie to jednak jest celem tego postu, tak więc pozostawiamy obraz do obróbki następnym oprogramowaniem.
















Oprogramowanie na obrazie obok zapewne doskonale znane jest osobom parającym się grafiką komputerową. Pozwala ono na emulowanie wysokospecjalistycznych oprogramowań poprzez uzyskiwanie takich efektów jak np.: 1/ Mieszanie wielu kolorów i nanoszenie t.zw. "puchnącą techniką" (proszę obejrzeć to na powiększeniu) 2/ Zmiana gęstości krycia i szerokości pędzla 3/ T.zw. "Ciągnięcie się" dwóch kolorów 4/ Tworzenie "barwy lodowej" zlewającej się z tłem 5/ Zmiana faktury w trakcie jednego pociągnięcia pędzlem 6/ Dla początkujących dostępne są ciekawe narzędzia jak np.: tworzenie obrazów za pomocą techniki "kalki technicznej", itp., itd.,


Cierpliwym, którzy doczytali post do tego miejsca wyjaśniam, że oryginalne zdjęcie/obraz modelki zostało wyretuszowane z uwagi na zastrzeżone prawa autorskie.
.

niedziela, 21 grudnia 2014

Jak to z drzewami bywa ...

Jakiś czas temu na blogu Akwamaryny (http://my-time-akwamaryna.blogspot.com/) pojawiło się frapujące zdjęcie drzewa, wykonane nietypowo, bo "pod światło"
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjPgxN6swIQZ3bzQhBvZfXRtntja3C0NMtBg0te9iBOIetu_EmX8vf8kZC7aZeMi6_T5QYPTaodc8sKIJLR6BfIrF9bP3R9IiNXV2RBjYoCJXOo-A4bxCMILpva6-qGuX76SwgYi1Zs43M/s1600/akwa+krajobraz.jpg

Gdy, za zgodą autorki, opublikowałem je na swoim blogu, zaczęła się dyskusja. Kilka dni temu drzewo Akwamaryny ponownie pojawiło się także na blogu w formie wspaniałej "szpachelki".
http://witrazezcukru.blogspot.com/2014/12/swieze-bueczki.html#comment-form

http://2.bp.blogspot.com/-UxXo9dB3WMQ/VIMWpiDH9OI/AAAAAAAABwI/plsiK-AlNLw/s1600/JD600203.JPG




No cóż olejem też lubię się bawić, jednak w dobie grafiki komputerowej chciałbym zaprezentować możliwości kilku prostych programów graficznych. Zaczynamy więc od początku. Na obrazie obok, podobnie jak w przypadku obrazów olejnych, zaznaczamy kontury obrazu, i malujemy tło.










Teraz wybieramy pędzel jakim będziemy malować liście, i krzewy (na obrazie obok punkty 1-4). Od wyboru pędzla zależeć będzie to, czy nasz obraz będzie "wykonany" w oleju, nakładany szpachelką, malowany akwarelą, czy rysowany ołówkiem. Ja wybrałem olej.








Przy nakładaniu mokrej farby na mokry podkład następuje dyfuzja, czyli t.zw. przenikanie barw. W grafice efekt taki można uzyskać np. zmiękczaniem obrazu. Dla porównania w kole zakreślonym na czerwono przekopiowałem fragment oryginału zdjęcia. Wybór zdecydowanie padł na korzyść zmiękczonego obrazu.










Liście krzewu /paproci i kłosów trawy (zaznaczone czerwonymi obwódkami) wymagały innego pędzla, co wymusiło kilka prób.










Teraz możemy uzupełnić resztę listowia w prawej górnej części obrazu, wykończyć korę obu gałęzi drzewa, i prowizorycznie zaznaczyć kłosy trawy.









Oryginalny obraz Akwamaryny i Maradag składa się z barw jasnych i ciepłych, ja zaryzykowałem użycie bardziej zimnych barw, co sprawiło, że obraz stał się bardziej ponury (tajemniczy?). I chociaż w grafice komputerowej przejście z barw jasnych do ciemnych odbywa się głównie za pomocą jednego kliknięcia, to jednak program programem, a człowiek człowiekiem. Konieczne były drobne poprawki.






Obraz jest już prawie "gotowy" ... do poprawienia go w całości i w szczegółach. Wykonanie w formie graficznej zajęło ok. 2 godzin. Wnioski jakie wyciągnąłem z malowania tego obrazu na podstawie zdjęcia nie są jednak zachęcające. Trzy obrazy, czyli zdjęcie, szpachelkowanie, i grafika komputerowa to wynik wyłącznie osobistych wrażeń ich autorów. Każda z osób widziała ten obraz inaczej, i nawet Akwamaryna kierująca obiektyw na drzewo, przyznała, że wahała się czy opublikować to - jej zdaniem nieudane - zdjęcie.


Oczywiście głównym problemem, przewidywanym w zasadzie od samego początku, jest oddanie refleksów świateł prześwitujących przez gałęzie drzewa, i feerii tych barw. Jest to zawsze najtrudniejsze zadanie, bo wszystko zależy od wrażeń osobistych. Wypada więc cieszyć się, że wrażenia te okazały się wspólnymi.